Gorące tematy: Wybory Parlamentarne 2019 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
252 posty 666 komentarzy

Co nam niesie los?

Docent zza morza - Ostrzegam - powielanie kremlowskich majaków akceptuję tylko z dopiskiem "jako rosyjski agent wpływu" - inaczej wypad. O ich metodach, chwytach i argumentach - patrz: http://prognozydocenta.salon24.pl/630598,jak-sobie-radzic-z-ruskim-trollem

Wojna Mitteleuropy z Międzymorzem w sejmie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

To kwestie międzynarodowe, a nie sprawy krajowe napędzają protesty naszej? "totalnej opozycji".

Wygląda na to, że "Ciamajdan" - czyli zamach stanu i obalenie rządu - chwilowo mamy z głowy...

Ale wielką naiwnością byłoby oczekiwać wygaszenia emocji, powrotu racjonalności, zrobienia kroku w tył i odstąpienia "opozycji totalnej" od dalszego sabotowania sejmu, czy też anarchizowania sądownictwa i destabilizowania kraju.

Bo, szczerze mówiąc, nie sądzę by do tego w najbliższym czasie doszło.

A naszą? "opozycję totalną" to nie należałoby czasem nazywać - tak, jak na  to zasługuje - jak by to było -"Gesamt Opposition"? (nie znam niemieckiego ;-)

Emocjonujemy się dziś hucpą tejże opozycji usiłującej przejąć władzę w sposób niedemokratyczny i pozaparlamentarny – celem „ratowania demokracji”, ma się rozumieć, ;-(, podczas gdy wokół nas dzieją się rzeczy doniosłe, o potencjalnych skutkach dla naszych dzieci, a może nawet i wnuków.

Błędnie tłumaczymy sobie (a w zasadzie to tłumaczą nam "wszyscy dookoła"), że samobójczy, niewytłumaczalny i bezsensowny pęd opozycji do wyprowadzenia ludzi na ulicę (którzy mają te apele w nosie i „trzeba było" sprowadzać niemiecką Antifę pod sejm) i natychmiastowego obalenia rządów PIS-u - wynika jedynie z jej strachu przed rozliczeniami, chęci rewanżu oraz w imię powrotu do władzy i "konfitur".

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

Dlaczego więc Schetyna ma taką zbolałą minę? Ano dlatego, że wymagania sponsorów wsadziły go na grzbiet pędzącego tygrysa, a on wie, że jakakolwiek nieporadność czy nieposłuszeństwo w najlepszym razie oznacza śmierć jego ugrupowania - a w najgorszym - także jego liderów.

Na krótką metę chodzi niewątpliwie o interes rosyjski - wywołanie takiego chaosu i anarchii, by conajmniej opóźnić relokację sił amerykańskich oraz wojsk NATO na wschodnią flankę Sojuszu - a jakby się udało - to i zablokować ją na amen. Bo rozlokowanych tu wojsk amerykańskich to nawet Kreml z Władymirem Władymirowiczem na czele nie odważy się zaatakować...

Natomiast w skali strategicznej toczy się wielka gra o przyszłość całego naszego regionu, albowiem rząd stanął na drodze niemieckiemu marszowi ku wielkości.

I dlatego rząd PIS-u – niezależnie od nastrojów społecznych oraz niezależnie od tego co on robi (albo czego nie robi) - MA   N-A-T-Y-C-H-M-IA-S-T   Z-O-S-T-A-C   O-B-A-L-O-N-Y, VERSTEHEN SIE?

I dlatego nasza? „totalna opozycja", jak jeden mąż, rzuciła się do realizacji wytycznych ...

A pamiętajmy, że Polska zawsze upadała, gdy wróg wschodni sprzymierzał się z zachodnim – ostatnio przed 77 laty. A w XVIII wieku do ostatecznego zamordowania Polski wykorzystano pożytecznych idiotów spod znaku pierwszej targowicy... I dlatego polska racja stanu wymaga czujnych reakcji na wszelkie formy współpracy niemiecko-rosyjskiej - brawo rząd za walkę przeciw dalszemu wzmacnianiu rosyjskich macek gazowych (np. w kwestii rurociągu OPAL w Niemczech)!

Wyglada na to, ze o pewnych fundamentalnych kwestiach jesteśmy bardzo skąpo informowani – ale jakże by mogło być inaczej – czy "nasze" media (wszak przejęte przez Niemców) mogłyby w ogóle poruszać kwestie niewygodne dla niemieckiej racji stanu?

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

Bardzo dobrze się stało, że rząd PIS-u reaktywował Grupę Wyszehradzką – po tym jak koalicja PO – PSL skutecznie ją ”wygasiła”, w interesie Niemiec zdradzając partnerów i ostentacyjnie wyłamując się z wcześniejszych ustaleń - bo jako blok mamy większy ciężar gatunkowy w Europie, niż każde państwo z osobna, co chociażby uwidoczniło się w debacie o regułach przyjmowania „uchodźców” – gdy Niemcy oraz Komisja Europejska musiały się ugiąć wobec wyszehradzkiej koncepcji „elastycznej solidarności”.

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z MiędzymorzemWyszehrad jest dziś formą przejściową między Nową Unią Europejską (czy osią Bałtyk-Adriatyk, czy też Odra-Wisła-Dunaj), a koncepcją Hexagonale z roku 1991.

Inicjatywa Środkowoeuropejska (ISE, ang. Central European Initiative, CEI) – zinstytucjonalizowana forma współpracy subregionalnej państw Europy Środkowej i Europy Południowo-Wschodniej zainicjowana w 1989.

Inicjatywa Środkowoeuropejska wywodzi się z Inicjatywy Czterostronnej (Quadragonale), powołanej w Budapeszcie 11 listopada 1989 przez Austrię, Jugosławię, Węgry i Włochy.

Po przystąpieniu Czechosłowacji w 1990 inicjatywa była znana jako Pentagonale, po przystąpieniu Polski w 1991 – Hexagonale. Pod obecną nazwą działa od 20 marca 1992 z inicjatywy Austrii.

Według Włoch, będących inicjatorem współpracy, ISE miała wypełnić lukę powstającą po rozpadzie bloku wschodniego, zapobiec ewentualnej hegemonii  Niemiec w Europie Środkowej oraz ułatwić państwom postkomunistycznym rozwój współpracy z Zachodem. Celem ISE jest umacnianie spójności Europy, jej politycznej, gospodarczej i społecznej stabilności oraz bezpieczeństwa. (...)

W Trieście mieści się stały Sekretariat Wykonawczy ISE. Obecnie członkami ISE są Albania, Austria, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Czarnogóra, Chorwacja, Czechy, Macedonia, Mołdawia, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina, Węgry i Włochy.   

https://pl.wikipedia.org/wiki/Inicjatywa_%C5%9Arodkowoeuropejska

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

Państwa członkowskie Inicjatywy Środkowoeuropejskiej

„ ... zapobiec ewentualnej hegemonii  Niemiec w Europie Środkowej ...”

(moje podkreślenia)

Na coś takiego Niemcy nie mogły sobie pozwolić i bardzo szybko ich kontratak uderzył w najsłabsze ogniwo – bo bez ich zakulisowej gry i pośpiesznego - ponad głowami reszty Europy - uznania w 1991 roku niepodległości Słowenii i Chorwacji – wojny domowej w Jugosławii pewnie by nie było. I koncepcja Hexagonale nie zostałaby storpedowana...

Doszło wtedy do historycznego starcia dwóch koncepcji regionalnego rozwoju – hegemonistycznej niemieckiej Mitteleurope,

z wianuszkiem państw-klientów indywidualnie uczepionych klamki Berlina i zredukowanych do statusu neokolonii, z odgórnie sterowanymi  gospodarkami – wyłącznie komplementarnymi wobec gospodarki niemieckiej (dostarczając surowców, siły roboczej lub podzespołów) i będących rynkiem zbytu dla niemieckich usług i towarów;

z ideą wolnego handlu i suwerennego rozwoju równych sobie partnerów, na bazie dobrowolnej i wzajemnie korzystnej współpracy.

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

Polecam pogłębione analizy geopolityczne:

http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/artykuly-polityczne/mitteleuropa-czy-miedzymorze ;

z polskiej perspektywy:

http://jagiellonia.org/category/miedzymorze/ 

w perspektywie amerykańsko-chińskiej:

https://wolnemedia.net/miedzymorze-jako-lacznik-nowego-dwubiegunowego-swiata/ 

I Niemcy mogli wtedy tryumfować – bowiem dopięli swego kosztem ok. 130 tys. zabitych i ponad miliona poszkodowanych (rannych, zaginionych, głęboko straumatyzowanych lub wypędzonych w ramach czystek etnicznych) oraz totalnej rujnacji większości obszaru dawnej Jugosławii.

A bajzel tradycyjnie wywołany przez Niemców w Europie znowu musiały posprzątać USA – najpierw interweniując wojskowo, a następnie wymuszając układ pokojowy.

I dlatego ciągle aktualna jest powojenna amerykańska strategia wobec naszego kontynentu:

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

A koncepcję silnego bloku panstw Miedzymorza trwale rozdzielającego Rosję i Niemcy – i dlatego gwarantującego Europie pokój – można rozumieć na wiele sposobów. http://jagiellonia.org/tarcza-europy/

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

A skoro najtrwalszą formą znaną naturze jest trójkąt - stąd tegoroczna aktywność naszego Prezydenta oraz strategiczne porozumienie krajów Trójmorza w Dubrowniku:

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

Przedstawiciele 12 krajów Europy Środkowo-Wschodniej przyjęli w czwartek (25 sierpnia) w Dubrowniku podczas forum państw Trójmorza wspólną deklarację dotyczącą współpracy w obszarach energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki.

(...)  w dyskusji pojawiały się dwa zasadnicze elementy: infrastruktura energetyczna, która umożliwia dywersyfikację dostaw, "wzajemne wspieranie się w razie sytuacji kryzysowych" oraz infrastruktura drogowa i kolejowa, konkretne projekty jak np. Via Baltica czy Via Carpathia.  "

http://www.parlamentarny.pl/wydarzenia/forum-w-chorwacji-andrzej-duda-podpisal-deklaracje-panstw-trojmorza,13347.html

Ta aktywność dyplomatyczna oczywiście nie uszła uwagi Niemców, bo – krótko mówiąc - powrót Międzymorza to kres ich dobrobytu oraz koniec mrzonek o potędze.

A każda współpraca państw regionu na osi północ-południe jest nieuniknionym krokiem ku Międzymorzu – i czy może nas dziwić nasz dotychczasowy entuzjazm w budowie tras wschód-zachód oraz "dziwne opóźnienia" w budowie tras Rail i Via Baltica, czy dróg A-1 i S-3, wieloletnie zaniedbania na kolei, czy też gwałtowny lobbing PO w Parlamencie Europejskim przeciw budowie Via Carpatia?

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

Bo połączenie te, wyraźnie uderzające w interes niemiecki (a szczególnie w ich porty), powinny zostać wybudowane dekady temu – a nadal są w trakcie budowy albo w powijakach…

Dziś mogłoby się nam wydawać, że wyposzczona opozycja pod sztandarem "partyjniactwa" walczy z PIS-em jedynie o „dostęp do koryta”, co tak uroczo przy każdej okazji sufluje nam Pawełek Kukiz, podczas gdy tak naprawdę chodzi o sprawy dużo większej wagi.  

Bo dziś coraz wyraźniej widać, że kluczem do mocarstwowych ambicji Niemiec jest Warszawa... i warto by wreszcie zrozumieć starannie ukrywane przed nami sedno sporu politycznego w Polsce.

A jak widzimy, projekt Hexagonale - chwilowo w stanie hibernacji – nadal jednak funkcjonuje w okrojonej formie pod postacią Grupy Wyszehradzkiej. Ale ten embrion niewątpliwie będzie pączkował, z uwagi na swą atrakcyjność i potencjał rozwojowy – ale warunkiem jest osłabienie wpływów niemieckich...

A więc przyjrzyjmy się ponownie, kto dziś formatuje nam myślenie oraz wyznacza granice i horyzonty naszych możliwości...

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

A  podobnie niestety jest w pozostałych państwach Międzymorza: http://wiadomosci.wp.pl/kat,8173,title,Niemiecka-prasa,wid,1614567,wiadomosc.html?ticaid=1184c3

P.S. Co prawda od czasu powstania tej grafiki TVN przeszedł w ręce „amerykańskie”, ale pozostał „zaprzyjaźnioną”  redakcją, nadal walącą razem z Polsatem i Michnikiem w polską rację stanu, jak w bęben...

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

A czy wiecie, że w Niemczech obcy kapitał to może mieć maksymalnie 30% udziałów w tamtejszych  mediach, np w telewizjach?

Obcy kapitał nie ma w Niemczech nie tylko szans na monopol, ale nawet na przejęcie konkretnych tytułów. Choć formalnie niemieckie prawo nie zakazuje działalności obcych koncernów medialnych, w praktyce nie pozwalają na to prawa przyznane syndykatom dziennikarzy, drukarzy i wydawców, którzy mogą zablokować (i blokują) każdą próbę przejęcia tytułu przez obcy kapitał.    

https://www.wprost.pl/51062/Niemiecka-prasa

       Kiedy w 2005 roku obcy kapitał przejął jedną niemiecką lokalną gazetę o nakładzie 200 tys rozpętała się w Niemczech istna histeria. Od razu zaznaczę, że wydarzenie to nie było nagłośnione przez polskojęzyczne media (jak mogło być inaczej).

Tak więc w 2005 roku fundusze inwestycyjne z USA i Wielkiej Brytanii przejęły dziennik Berliner Zeitung. Nagle nowymi właścicielami niemieckiej gazety zostali, fundusz Veronis Suhler Stevenson z USA oraz Mecom należący do brytyjskiego magnata prasowego Davida Montgomery’ego. Mimo, że Berliner Zeitung nie był jakimś wielkim i specjalnie opiniotwórczym dziennikiem to w Niemczech zawrzało, rozpętała się prawdziwa burza.

Protestowali wszyscy, począwszy od samych dziennikarzy po polityków i niemieckie elity intelektualne. Wszyscy jak jeden mąż twierdzili, że doszło do groźnego precedensu zagrażającego wolności słowa i suwerenności państwa. Nie może tak być twierdzono, aby ktoś zza granicy zdobył przyczółek, dzięki któremu może wpływać na poglądy i gusta niemieckiej opinii publicznej. Nie można pozwolić by ktoś spoza Niemiec kształtował charakter i język debaty publicznej.   

https://miziaforum.wordpress.com/2016/01/04/jak-to-jest-ze-media-w-niemczech-sa-niemieckie-a-w-polsce-niemieckie-i-co-z-tego-wynika/

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

P.S. 2  A Prezydent i rząd popełniają dziś błąd licząc na opamiętanie się ”totalnej opozycji" i jakikolwiek konstruktywny dialog.

Bo eskalacji ich

  • absurdalnych żądań,
  • absurdalnych apeli i
  • absurdalnych oskarżeń raczej nie będzie końca - i będą się one cały czas wzmagać, aż do granicy wytrzymałości rządu i obywateli - bo przecież im nie chodzi o zasady pracy dziennikarzy w sejmie ani nawet o ustawę dezubekizacyjną, ani o Trybunał, ani o jakąkolwiek inną wyssaną z palca - dziś jeszcze nam nieznaną – ale w niebogłosy później rozdmuchaną kwestię - bo to wszystko są jedynie preteksty.

Bo jeśli nie uda się im obecnie zmusić rządu do ustąpienia - to ich C-E-L-E-M będzie dalsza, bezustanna destabilizacja kraju tak, by Unia - w interesie Berlina, oczywiście - mogła bezpośrednio u nas interweniować na mocy ustawy 1066:

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem    

To dlatego ataki ”totalniaków”  w sejmie wspartych sz-KOD-nikami na ulicach tak "elegancko" skoordynowane są z”pogłębiającą się troską”  Komisji Europejskiej oraz ”wyrazami zaniepokojenia” Parlamentu Europejskiego i kolejnymi, coraz bardziej oderwanymi od rzeczywistości debatami "o stanie demokracji”  w naszym kraju.

I tylko PSL wydaje się być trochę w tym wszystkim pogubione, bo chyba nie jest prowadzone aż na tak krótkiej smyczy przez Berlin i Brukselę.

A światu i Europie to jednak najlepiej robi słabość Niemiec – bo każde ich zjednoczenie prowadzi do mrzonek o potędze zwykle kończących się morzem przelanej krwi … albo ich własnej, albo ofiar ich ambicji…

Nasze spory to wojna Mitteleuropy z Międzymorzem

... bo chyba warto wreszcie opuścić rosyjsko-niemiecką"strefę zgniotu"?

A gdy sejm litewski właśnie apeluje o poprawę stosunków z Polską, to nie pozwólmy by tę cenną inicjatywę przykrył nam jazgot "totalniaków" i "zaprzyjaźnionych telewizji".  http://wiadomosci.onet.pl/swiat/litwa-sejm-w-rezolucji-apeluje-o-odbudowe-stosunkow-z-polska/j4x2qz1

Szkody tylko, że i dziennikarze mediów narodowych wydają się sięgać po zasoby internetu głównie w poszukiwaniu twitterowych plotek i postękiwań rozmaitych "autorytetów" - zamiast odważnie i odpowiedzialnie tłumaczyć rodakom otaczający nas świat...

Czujnie obserwujmy więc dalsze poczynania Moskwy i Berlina oraz ich ludzi w Polsce...

Bo ten zamach w Berlinie z "polską cieżarówką" i początkową nachalną narracją sugerującą "polskiego sprawcę", (który najprawdopodobniej został zastrzelony przez policję już po całym zdarzeniu, a faktyczni sprawcy się ulotnili) - to coś mi wygląda na skoordynowaną akcję mającą pozbawić Polaków sympatii świata, w chwili, gdy przy pomocy niemieckiej Antify "ratowano demokrację w Polsce"...

Ale postawa Łukasza Urbana troszeczkę pokrzyżowała te plany...

Czy to prawda, że nasi? dzielni okupanci sejmu, wedle scenariusza, w pierwszej chwili, wyrażając Niemcom wyrazy współczucia, przepraszali za "polskiego zamachowca"?

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30