Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
241 postów 589 komentarzy

Co nam niesie los?

Docent zza morza - Ostrzegam - powielanie kremlowskich majaków akceptuję tylko z dopiskiem "jako rosyjski agent wpływu" - inaczej wypad. O ich metodach, chwytach i argumentach - patrz: http://prognozydocenta.salon24.pl/630598,jak-sobie-radzic-z-ruskim-trollem

Za demontaż „Brukseli” podziękujcie Makreli ...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Frau Kanclerz strasząc "nową Europę" i domagając się od niej posłuszeństwa pogrąża całą Unię.

Nie wiem, czy Frau Kanclerz jest tego dziś świadoma, ale do historii to chyba przejdzie głównie jako wielki grabarz wielkiego projektu europejskiego - mimo, że nigdy nie miała takich zamiarów, ;-)

Bo wydarzenia - tak nadchodzące, jak i bieżące - wiosny roku 2017 definitywnie wbijają kolejny gwoźdź do trumny „Brukseli”, niezależnie od intencji ich sponsorów i animatorów.

Ale to nikt inny tylko Frau Merkel bezapelacyjnie uruchomiła proces dezintegracji Unii latem 2015 roku – otwierając, wbrew traktatom i zdrowemu rozsądkowi, granice dla niekontrolowanej inwazji muzułmanów na kontynent, a w reakcji na opór „państw członkowskich drugiej kategorii” otwarcie zapowiedziała teraz w Wersalu podział unii na co najmniej dwa bloki „różnych prędkości”. 

=>Czy to koniec Unii jaką znamy?

image

Czyli teraz Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania + ew. państwa Beneluksu – niewątpliwie radośnie i z pieśnią na ustach - jeszcze szybszym krokiem będą mogły podążać ku własnej zagładzie:

  • wspólnie kolebiąc się na wózku euro;
  • wspólnie przyjmując kolejne miliony muzułmanów, coraz głośniej domagających się wprowadzenia kalifatu;
  • wspólnie dalej ograniczając wolności swych obywateli, narzucając im kaganiec poprawności politycznej;
  • wspólnie dalej będą atakować własną tradycję i kulturę oraz prowadzić depopulację własnego narodu;
  • wspólnie będą dalej demontować własne państwa na rzecz „Brukseli";
  • dalej będą wspólnie "zachęcani" do walki z kościołem i chrześcijaństwem;
  • i wreszcie wspólnie będą mogli budować sobie tęczowy raj, walcząc z opresją "patriarchatu" oraz pogrążając się w oparach ideologii homo, multi kulti i gender.

Kiedyś pewnie i tam nastąpi w końcu otrzeźwienie

– ale przebudzenie z tego postępowego snu może być dla nich bardzo bolesne...

Co najważniejsze – „populiści, homofoby i nacjonaliści” ze wschodu Europy nie będą im już dłużej bruździć w tych zacnych poczynaniach.

Bo do tego sprowadza się podział Unii na „kraje różnej prędkości”. Czyli w praktyce odseparowanie się „tych światłych” od tych, ehem, „mniej światłych”...

Bo nie ulega wątpliwości, że od dawna byliśmy postrzegani jako "ci gorsi Europejczycy", których na kolonialną modłę należało „wychowywać i cywilizować” – głównie poprzez "ojcowską troskę" Komisji Weneckiej, powołanej przecież w tym celu.

Bo „jedność Europy i równość państw członkowskich" zawsze były mitem, maskującym ambicje „tych lepszych” w stosunku do „tych gorszych”.

Ale skoro „ci lepsi” odwracają się teraz do nas tyłem, to znaczy, że ich zdaniem dotychczasowe żerowisko „na Wschodzie”  przechodzi do historii i raptownie maleją szanse na dalszą kolonialną eksploatację naszego regionu.

image

Polecam lekturę portalu www.niewygodne.info.pl – można się tam m.in. dowiedzieć, że wedle międzynarodowych opracowań w latach 2004-2015

=>  Dzięki Unii wydrenowali z Polski ponad 622 miliardy złotych

Czyli przez te dwanaście lat rocznie znikało ok. 50 mld zł - czyli ok. 3% polskiego PKB - rozumiecie teraz dlaczego przez ostatnie lata mało kto odczuł jakąkolwiek poprawę, skoro nasz PKB rósł średnio właśnie o te sprytnie "zagospodarowane" 3%?

image

Euroentuzjastom proponuję zaś dodatkowo - dla otrzeźwienia - dokładnie przeanalizować niedawno opublikowany tekst austriackiego pisarza:

            "Ta część Europy, która po 1945 roku zaczęła nazywać się Zachodem, identyfikując się z demokracją, społeczną gospodarką rynkową i wolnością, uważała się od dawna za kompletną i prawdziwą Europę". (...)

             „Wschodnia część kontynentu, która stała się pod względem politycznym, religijnym i kulturowym inna niż część zachodnia - czytamy w artykule. "Traktowana była przez Zachód - uważający się za bastion oświecenia, mieszczańskiego postępu, lepszej gospodarki i demokracji - za "Azję wiecznego zacofania".

             "Niemal tak jak przedtem, Zachód dostrzega na Wschodzie monolityczny blok, w którym wrodzy wobec homoseksualistów, umysłowo ograniczeni nacjonaliści sprzysięgli się przeciw integracji europejskiej, zdeterminowani, by zepchnąć Europę w przepaść.”

=>Wschód w oczach Zachodu

 Problem z „Europą różnych prędkości” polega natomiast na tym, że wedle planów Nowego Porządku Świata (NWO) cała Europa miała zostać przekształcona w jedno państwo sterowane żelazną ręką z Brukseli, gdzie dotychczasowych mieszkańców kontynentu mieli zastąpić azjatycko-negroidalni mieszańcy, pod kontrolą nowej „arystokracji duchowej” – czyli niesionych socjalistycznym mesjanizmem Żydów. 

image

=>Slepa uliczka multi kulti

image

Czyżby więc właśnie półgębkiem odwołano wprowadzanie NWO na terenie całej Europie? Na to wygląda – bo widocznie uznano, że „lepszy wróbel w garści...” – czyli zgodnie z wizją marksizmu kulturowego – „na razie będziemy dalej zapaskudzać tylko ten prawdziwy Zachód tak, by zaczął śmierdzieć” – jak się nad tym tam „pracuje” co najmniej od lat 70. ub. wieku. (chwilowo spisując "Wschód" na straty?)

=> Cele i dogmaty marksizmu kulturowego

 Nie ulega wątpliwości, że będzie to jedynie odwrót taktyczny – może na kilka lat, może na pokolenie, góra na dwa – ale niewątpliwie nadszedł dla nas i naszych przyjaciół „czas pieredyszki” - bo brukselski nacisk ideologiczny zostanie złagodzony.

Zbiegnie się to z prognozowanym przez mnie na wiosnę przyszłego roku końcem trwającej już od 2005 roku wojny z polską racją stanu...

=>Koniec antypolskiej histerii

 Warto też przypomnieć, że właśnie od roku 2018 otwiera się dla nas na kilkanaście lat okienko Wielkich Sposobnosci Geopolitycznych – bo dojdzie wtedy do wielkich przetasowań strategicznych o charakterze historycznym, a upadek Unii będzie głębszy, niż to się dzisiaj sterującym Makrelą macherom od NWO wydaje.

Bo jak na razie, to bieg wydarzeń wydaje się podążać w prognozowanym wcześniej kierunku. Pozwolę sobie zacytować naszkicowane jeszcze przed Brexitem kalendarium prawdopodobnego upadku dzisiejszej Unii:

"Najpierw wywracający wszystko do góry nogami >grom z jasnego nieba<:

1. lato 2015  (wiadomo)
2. wiosna 2016
  (brutalne >grillowanie< Polski przez >Brukselę<; + pomysł kar za szlaban na imigrantów; + debata o zniesieniu wiz dla Turków; + Juncker: >Bo zbyt wielu polityków słucha jedynie swych wyborców, zamiast myśleć po europejsku<)

3. zima 2016-2017

ustępujący miejsca fazie oddolnego >walca<:

  • wiosną 2017
  • zimą 2017-2018
  • latem - jesienią (we wrześniu!!!) 2018"

=> To nie Brexit wykończy "Europę"

No dobrze, ale co takiego stało się zimą 2016-17?

Ano mieliśmy wtedy Ciamajdan (wspierany, a pewnie także inspirowany przez Niemcy) - czyli akt agresji hegemona wobec suwerennego, ale nieposłusznego sąsiada. I co? I nic...

No to - komu, i do czego - taka unia jest w ogóle potrzebna?

Jak na razie, wygląda na to, że"umiłowani przywódcy"sumiennie wypełniają zlecone im -  chyba przez Opatrzność ;-) - zadania... a sprawy polskie - będąc swoistym papierkiem lakmusowym - faktycznie mogą okazać się tym przysłowiowym kamykiem, który ostatecznie wykolei rozpędzony ekspress brukselski.

Bo najpierw wyeksportowaliśmy tam znanego jonasza, faceta, który jak piorunochron ściąga nieszczęścia na innych i który zawsze dokumentnie spieprzy wszystko, za co by się nie wziął (widzicie jak Polska odżyła, gdy tylko się go pozbyła?).

A następnie nacisk krajów naszego regionu  na poszanowanie unijnych reguł gry i równość wszystkich wobec obowiązującego prawa dosłownie stanął„prawdziwym Europejczykom”ością w gardle.

image

Nie ulega wątpliwości, że Unia powinna być luźną federacją równych sobie państw członkowskich, działających wedle zasady jeden kraj = jeden głos, i podejmujących wspólne działania na zasadzie dobrowolności - jedynie wtedy, gdy tego wymagają kwestie przekraczające możliwości poszczególnych krajów.

W tej „Europie Ojczyzn” wspólne decyzje winny być oparte na zasadzie konsensusu, tak by nikt nie mógł zostać przegłosowany i zmuszany do realizacji polityki, przeciwko której wcześniej występował.

Krótko mówiąc – ratunkiem dla "Europy" jest swego rodzaju powrót do stanu prawnego i faktycznego sprzed Traktatu Lizbońskiego - proponowany dziś w zasadzie przez Grupę Wyszehradzką.

=>Tak należy zreformować Unię!

Szkoda tylko, że politykierzy „starej Europy” tak ostentacyjnie wypinają się dziś na próby ratowania Unii przed nią samą – i być może, że powrót do w miarę normalnych zasad współpracy międzynarodowej nastąpi jedynie w ramach Międzymorza albo na terenach unijnegoTrójmorza – w trójkącie Bałtyk, Adriatyk, Morze Czarne.

image

Ciekawe, jaką to drogę wybiorą państwa skandynawskie po degradacji do „drugiej ligi”...?

Pamiętajmy też, że „wiosna 2017” tak naprawdę to dopiero się zaczyna... a wyborcy oraz politycy europejscy mogą nas w najbliższym czasie jeszcze b-a-a-a-a-rdzo mocno zadziwić. ;-)

Jedno jest pewne – szczyt Unii zapowiedziany na 25 marca – nie naprawi tej organizacji, pogłębiając podziały i przyśpieszając jej dezintegrację.

Bo wizje Wyszehradu – czyli mniej Brukseli”- oraz „wiodących mocarstw”więcej Brukseli”– są przeciwstawne i nijak nie dają się pogodzić ze sobą...

A przy tak zdefiniowanej osi sporu - jakikolwiek "kompromis" będzieoznaczać w praktyce jedynie stłamszenie którejś ze stron i jej bezwarunkową kapitulację - i kiepski to prognostyk dla jakiejkolwiek "harmonijnej i owocnej przyszłej współpracy", prawda?

image

Czyżby więc taki scenariusz był czymś więcej niż utopijną wizją...?

KOMENTARZE

  • Racja,z Obamą rozwaliła (podarowała Krym,wschodnią Ukrainę Putinowi) Ukrainę.
    Teraz zabiera się za UE - potem przyjdzie kolej na b.NRD w podarunku dla Putina.Zna te tereny b.dobrze.
    Berlin przemianują Rosjanie na Putinlin.
    Dla ciemniaków nie ma litości w Moskwie.
  • a po co i komu potrzebna TA ''europa''?
    Czy po to, by Polacy i inni z tzw. krajow wschodniej Europy pracowali jak niewolnicy w krajach tzw. zachodniej Europy?

    W Norwegii nigdy tyle nie budowano tyle co teraz ( a Norwegia nie jest nawet krajem ''Europy'', ma jedynie jakas tam umowe z ''Europa'')! W Stavanger przejechac nie mozna, bo ciagle jakies przebudowy drog...
    Polki pracuja jako praczki, sprzataczki w hotelach...

    A moze ''Europa'' jest po to, by ci, ktorzy sa w Brukseli okradali, oj przepraszam, zarabiali z naszych podatkow miliony?
    http://biznes.onet.pl/praca/zarobki/donald-tusk-zarobil-1-3-mln-zl-rok-jest-szefem-rady-europejskiej/rzzrg9

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31